Za oknem lato jak to lato: +35, czasem grad, czasem powódź, nuda. W gospodarce jak to w gospodarce: trochę kryzysu, trochę zagranicznych inwestycji na preferencyjnych warunkach, duszących w zarodku namiastkę lokalnego byznesu, nuda. Rynek pracy: kto chce i potrafi ten ma, kto nie potrafi ten nie ma, nuda. W polityce - to co zwykle, bęcwał bęcwała bęcwałem pogania, zlepek dorobkiewiczów i zawodowych ideowców nie mających pojęcia na czym polega polityka zajmuje nam czas pierdołami żebyśmy nie myśleli o poważnych sprawach. Media? "Zemsta niedźwiedzicy 6", "Jak oni pierdzą w stołek" tudzież lepszy film o 3:45 nad ranem. Nuda. W internecie to samo, serwisy informacyjne nadające nudne informacje, forumy na których leją się po mordach z byle powodu, blogi na których ludzie piszą, że nuda. Czyli nuda.
Tak sobie pomyślałem: gdyby każdemu z nas dać taki mały wiatraczek z taką małą prądniczką i powiedzieć, że zawsze kiedy zachce nam się zmarnować kawałek życia zajmując się ww. tematami, mamy dmuchać w ten wiatraczek, to wytworzylibyśmy sobie tyle prądu, że żadna ropa czy inne elektrownie atomowe nie byłyby już nigdy potrzebne.
Temat wart przemyślenia.